Jestem nieco taka jak Miley Cyrus. Taka Hannah Montana z Nadodrza. Jak czytam wywiady z nią i jak odważnie wypowiada się i nie boi,że ją objadą za poglądy tak jak to czyniono ze mną gdy byłam w wieku Miley i dziś zmienił się nieco pogląd na ludzi bezdzietnych z wyboru. Dziś tolerowane jest to w społeczeństwie a mi gdy byłam w wieku Miley wmawiano i lukrowano że powinnam znaleźć sobie kogoś. Ja wolałam miłości platnoczne i do dziś kocham np Jerzego Binczyckiego czy Tomasza Borkowskiego znanego z serialu "Dom" szerszej publiczności znany jako Andrzej Talar.
Nigdy nie chciałam poświęcać się na rzecz rodziny jak moja rypana matka czy skończyć jak ona a,że teraz jestem już "w średnim wieku" i już "nie młoda" to wszyscy mężczyźni w wieku zblizonym do mnie są już zajęci a co za tym idzie piszą do mnie młodsi mężczyźni na FB co mnie denerwuje jak to ja się im "podobam". To jest chore zwłaszcza,że mój ojciec jest od mojej matki młodszy i szczęścia z nim nie zbudowała a brawa dla Miley za poglądy podobne do moich:
Dla mnie zdanie jest takie,że człowiek powinien bć odpowiedzialny za siebie i własne działania a nie poddawać się presji w wyniku jakiej ma mieć czy nie ma miec dzieci i nie powinno kierować się modą tylko własnym rozumem i sercem i to komu się je odda to decyzja powinna być przemyślana. Często bowiem kobiety zauroczone do granic możliwości przegapiają sygnały mogące świadczyć o niedoskonałościach swego partnera a co za tym idzie przegapiają lub wybaczają czy dany mężczyzna to przemocowiec czy laluś mamuni albo inny tam homo sapiens spod kiosku z piwem.
Moja matka bała się samotności i przez to wolała być z moim ojcem niż być sama ale ja kocham samotność i mi do szczęśćia drugi człowiek a już tym bardziej wstrętne dziecko nie jest potrzebny czy potrzebne. Trzeba mieć na uwadze,że pierdnięcie drugiej osoby nie pachnie różami a nadmierna bliskość to błąd bo często jest tak,że jedna ze stron kocha za mocno tę drugą i wyrzeka sie czegoś w imię miłości a to podstawowy błąd jaki Matki Polki popełniają.

