W Sailor Moon występuje Kryształowe Tokio...
W "Czarnoksiężniku z Krainy OZ gdzie przywiało Dorotkę...był Szmaragdowy Gród...
Aby czemu ja nie mam królestwa z przepięknego czy szlachetnego kruszcu tylko z okropnej, starej, mocnej, twardej i poniemieckiej cegły???!!! Każdy kto mnie zna ten wie,że ja tworząc swoje przepiękne Królestwo Nadodrzańskie byłam zdana na podpieranie jednego z filarów jaki sobie wybrałam na 2 peronie na tym przebrzydłym Nadodrzu a ludziska durne zwłaszcza Pani Zemska jaka zna się na polityce i mechanizmami jakie ją napędzają musiała wtrącić mi swoje 12 groszy więc nie płacz proszę bo 12 groszy "ja tu przynoszę" i powiedziała mi,że ja "Mam zanieść mieszkańcom Nadodrza kaganek oświaty" bo przecież "Nadodrze to Obrzydłówek".
Ale ta nauczycielska z powieści Żeromskiego zdechła z głodu i choroby a ten doktor co ją tak kochał pewnie ułożył sobie życie z inną a ona żyje tylko w pamięci tych co tę ksiązkę kochają i czytają a ja tak skończyć nie chcę!!! Jeśli Nadodrze to Obrzydłówek to gdzie ja widzę jego piękno??? Przecież "Głos ludu jest głosem Boga" a w Nadodrze można się wsłuchać a ja ostatni raz ze szczerego serca słyszałam bicie serca Nadodrza właśnie w maju 2007...
Był śnieżny marcowy dzień w weekend 2005 roku. Wtedy to po raz pierwszy moja noga postanęła na deskach teatru Nadodrzańskiego gdzie to występując na scenie razem z takimi gwiazdami u ich boku takich dam dworu jak Michalina czy Karina mogłam była poczuć się kimś a nie nikim. Na Nadodrzu nie czułam się maleńka jak przy dużym budynku-Nadodrze gdyby było kobietą miałoby moją twarz i przemawiało by moim głosem... Jestem Nadodrzem i dzięki Nadodrzu zapewniłam sobie wieczność.
Zupełnie jak żyjąca w swym Kryształowym Tokio SAilor Moon jako Serenity tak i ja władając swym ludem Nadodrzańskim byłam jakby taką "Czarodziejka z Nadodrza". Nie wiem czeu tak mnie to piękno tego Nadodrza urzekło-nie wiem czy zostałam tam przez miłośc jaką czułam do Michaliny czy Kariny (nieźle-lesbijski wątek, prawda???) i przez moją niespełnioną miłość nazywano mnie "Cierpiącym Werterem" a może zostałam tam bo samotność na Nadodrzu była mi pisana a być może zostałam tam bo świetnie bawiło mi się w "One Piece" szukając w porcie czy w nastawni tegoż oto skarbu ale nie wiem czemu ja tak tam długo wytrzymałam gdzie normalnie nikt by nie wytrzymał bo tam albo biją i rozdawają za darmo po mordzie czy po prostu zostałam tam by przeżywać przygody swego życia.
Tak więc czy jest tu ktoś kto chciałby abym wróciła na Nadodrze i dalej tu opisywała swoje Nadodrzańskie przygody??? Niechaj da znać lub łapę w górę.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz