Nic mnie bardziej nie fascynuje jak fenomen lalek reborn. Te dziwne lalki jakie przypominają żywe noworodki są przez ich posiadaczki traktowane jak ich własne "dzieci" i traktowane są z takim pietyzmem,że ich posiadaczki nazywają nawet siebie ich "mamami" jak kobieta z tego artykułu:
To ja już jestem lepiej fanką diabelskich lalek monster high niż takiego goofna jakim jest reborn. Nigdy nie rozumiałam uczuć kobiet do dziecka a co dopiero do...lalki. Gdzieś tam w świecie kobieta poślubiła nawet zrobioną przez siebie szmacianą lalkę jakiej dała na imię "Marcello" a potem urodziła temu gostkowi jaki był lalką szmaciane dzieci a na samym końcu się z nim rozwiodła więc co to za jaja mają być wokół lalek reborn???
Mi lalki reborn odkąd po raz pierwszy o nich usłyszałam to miałam opisać o nich co o nich sądzę po zakończeniu mojego procesu z 21.12.2009 oraz o chorobie zwanej "sirenomelią" ale niestety opisałam to wszystko dopiero...za 9 lat po tej dacie czyli wypadło na 2018 rok Niestety bo tak mi się ułozyło życie a bogi stały pustawe lub miały mało notek.
Moim zdaniem lalki reborn to zło jakie nie ma celów terapeutycznych a jest to zapełniacz czarnych dziur życiowych. Nie widzę nic pozytywnego w takich lalkach jak i nie popieram ich posiadania. Swego czasu nawet i nieopodal mnie gdzie mieszkam bo w Oleśnicy to był zlot fanek tego typu lalek i aż mi się od razu ten mój proces przypomniał...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz