Właśnie skończyłam oglądać na TVP Kultura film "Dama kameliowa" i jest to jakaś polska ekranizacja tejże książki o tym samym tytułem. Obejrzałam film co prawda nie od początku ale na czołówce końcowej rzuciła mi się w oczy bardzo znana mi melodia a mianowicie-"Symphony in G Minor" i ja nawet nie wiem kto to komponował bo moim ulubionym utworem jest "Barber's adaggio for strings" czy to od Samuela Barber'a czy to od William'a Orbit'a ale aby nie od Tiesto ale ten cały utwór "Symphony in G minor" jedyne znam od jakiegoś wykonawcy co nazywał się "Phallanx" i był to ten utwór:
I to właśnie ten oto utwór był na końcu polskiej wersji ekranizacji "Damy kameliowej" a swoją drogą to mam drżenie psychogenne ale podejrzewano u mnie neurologiczną chorobę Minora i ta nazwa kojarzyła mi się właśnie z tym utworem. Może to i nie "Barber's adaggio for strings" jakie uwielbiam ale gdyby mi takie utwory grano to bym się cieszyła a nie jakieś duperele...
A tak to mi życie płynie dalej i nie warto przejmować się tym że niedawno mijały kolejne przykre rocznice ale co ja się napłakałam to o tym nie wspomnę. Może i historia tej Damy Kameliowej była wzruszająca ale ileż to facetów pokroju tego jje kochanka-Armanda kochało się w kobietach niezależnych a Małgorzata taką była gdyż była damą do towarzystwa. Ależ to piękną muzykę jej puścicli na zakończenie w polskiej ekranizacji.
Tę ekranizację o ile jeszcze jakieś inne były w polskiej wersji to oglądałam chyba wersję z 1994 czy tam 1995 roku i tam taką cudowną muzykę emitowano jako czołówkę końcową czyli to "Symphony in G minor". Ja myślałam sobie, że może to jakaś PRL-owska ekranizacja tej Damy Kameliowej była coś w stylu "Noce i dnie" ale tylko to mi wyskoczyło na pierwszej pozycji.
Tak czy inaczej ja bym zaśpiewała w rytm tego "Symphony..." o swojej doli kub też nie doli bo naprawdę mi nie jest ostatnio do śmiechu...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz